Historia Narodowego Święta Niepodległości 11 Listopada
Rozmowa z prof. Przemysławem Waingertnerem, historykiem z Katedry Historii Polski Najnowszej UŁ

Dlaczego 11 listopada 1918 roku jest datą wyjątkową dla Polaków?

11 listopada jest dniem szczególnym w historii Polski, ponieważ obchodzimy rocznicę odzyskania niepodległości, ale jest to oczywiście pewien symbol, bo dat, którym przypisywane było znaczenie początku budowy państwowości, jest kilka. Choćby 5 listopada 1916 roku, kiedy to dwaj cesarze - niemiecki i austriacki wydali słynny Akt 5 Listopada, zapowiadający stworzenie Królestwa Polskiego jako dziedzicznej monarchii konstytucyjnej z ziem wydartych z zaboru rosyjskiego. Jest 7 listopada 1918 roku, kiedy powstaje Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej Ignacego Daszyńskiego w Lublinie, który miał ambicje bycia rządem całego kształtującego się państwa polskiego. Jest oczywiście 11 listopada - data, która jest dla mnie najbardziej istotna i trafna, dlatego że zawiera dwa elementy: rodzimy i międzynarodowy.

Jeśli chodzi o ,,nasze podwórko” to wiadomo, że po powrocie 10 listopada z więzienia z Magdeburga Piłsudski przejmuje z rąk Rady Regencyjnej, czyli instytucji utworzonej jeszcze przez Niemców, pełnię władzy wojskowej, co de facto równało się przejęciu pełni władzy. To, co następuje kilka dni później, czyli przejęcie władzy cywilnej, było postawieniem kropki nad i, to był taki dodatkowy symboliczny gest. Natomiast 11 listopada tak naprawdę był dniem, kiedy Piłsudski obejmuje władzę jako przywódca, dyktator na ziemiach polskich.

Kwestią drugą, bardziej istotną jest to, co się dzieje na scenie międzynarodowej. Z jednej strony mamy do czynienia wypadnięciem z gry dwóch zaborców – Rosji i Austro-Węgier. Praktycznie pozostaje jedno państwo tzn. Cesarstwo Niemieckie, którego mieszkańcy, jeśli nie liczyć elit polityczno-wojskowych, nie mają poczucia, że przegrały wojnę. Przecież oddziały niemieckie stacjonują w głębi Rosji, a z drugiej strony okupują jeszcze część Francji.

Niezależnie od tego wszystkiego trzeba bardzo mocno podkreślić fakt podpisania przez Niemcy kapitulacji właśnie 11 listopada 1918 r. Stąd mamy splot dwóch wydarzeń: Piłsudski przejmuje władzę, która jest z niczyjego nadania, ani państw centralnych, ani Rosji. Piłsudski otrzymuje władzę od narodu. Część polskiego społeczeństwa władzę oddaje, a część się z takim przekazaniem godzi, wierząc, że jest to jedyny człowiek, który zapanuje nad skrajnym stanem nastrojów społecznych i jest w stanie utrzymać porządek oraz przeprowadzić budowane państwo przez bardzo trudny okres. Z drugiej strony jest to bardzo ważne wydarzenie międzynarodowe, ponieważ trzech zaborców Polski przyznaje się, że poniosło klęskę w I wojnie światowej. I tu mamy również sytuację sprzyjającą polskim ambicjom i dążeniom do odzyskania niepodległości

Jak na tle tych wydarzeń przedstawiała się sytuacja w Łodzi?

W Łodzi krzyżowały się wpływy dwóch środowisk politycznych, nazwijmy je najbardziej ogólnie: aktywiści - zwolennicy współpracy z Niemcami i Austro-Węgrami oraz pasywiści, czyli zwolennicy współpracy z Rosją. W Łodzi były też silne wpływy dwóch obozów partyjnych: z jednej strony Polskiej Partii Socjalistycznej - Frakcja Rewolucyjna - nazwijmy ją piłsudczykowską, z drugiej - obozu narodowego. Mówiąc o dniu 11 listopada w Łodzi, jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że na podstawie dokumentacji i wspomnień możemy odtworzyć przebieg wydarzeń godzina po godzinie.

Po południu wychodzą na ulice mieszkańcy: młodzież, robotnicy, strażacy. Rozpoczyna się pierwsze rozbrajanie patroli niemieckich. Nowy impuls do działania daje 2 godziny później, czyli ok. godz. 18, pochód zorganizowany przez żydowską partię Bund. Niemcy próbują manifestację zatrzymać, spacyfikować. Tymczasem patrole niemieckie były po prostu rozbrajane. Daje to kolejny sygnał - największa potyczka 11 listopada 1918 roku w Łodzi miała miejsce na Nowym Rynku (pl. Wolności), gdzie grupa polskich bojowników z różnych partii w drodze do koszar (na ul. Konstantynowskiej) została niespodziewanie ostrzelana przez żołnierzy niemieckich. W czasie tej potyczki padają ofiary po obydwu stronach.

Wreszcie w nocy ok. 22 padają po szturmach dwa łódzkie dworce: Kaliski i Fabryczny. Było to nie tylko uzyskanie przez Polaków kontroli nad węzłem komunikacyjnym, ale także przejęcie znacznych zapasów broni. W latach następnych okazało się, że ci którzy atakowali te dworce, posługiwali się nielicznymi karabinami i pistoletami.

Kolejnym istotnym wydarzeniem tego dnia był szturm na niemiecką placówkę na ulicy Spacerowej, dzisiejszej Kościuszki, w którym zostaje ciężko ranny Stefan Linke – łódzki gimnazjalista, który później umiera w szpitalu przy dzisiejszej ulicy Curie-Skłodowskiej. To co chciałem podkreślić, to fakt, że oddziały niemieckie stanowiły realną siłę. W pewnych momentach patrole niemieckie po prostu rozbrajano, a w pewnych dochodziło do walk, do wymiany ognia i dopiero wtedy w wyniku tych działań Niemcy ustępowali.

Pamiętajmy, że w Łodzi do zawarcia rozejmu pomiędzy stroną polską a niemiecką doszło po północy, czyli de facto symboliczne uzyskanie przez Łódź niepodległości miało miejsce dopiero 12 listopada. Mediatorem w tych rozmowach był ówczesny włodarz miasta Leopold Skulski. Ostatni transport żołnierzy niemieckich odjeżdża z Łodzi dopiero po kilku dniach od porozumienia, które przekazywało władzę w ręce polskie i wtedy możemy mówić tak naprawdę, że Łódź była w pełni wolna.

A jaki stosunek do odradzającej się RP miały mniejszości narodowe?

Tu musimy powiedzieć, że w Łodzi, tak jak w wielu miastach, mamy do czynienia z mieszanym składem narodowościowym. Łódź jednak była miastem szczególnym - tu jest rzeczywiście tygiel narodowy. Przed I wojną światową mieszkali tu: Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie. Generalnie kolonia rosyjska: oficerowie, urzędnicy wycofali się po roku 1914 wraz z wojskiem rosyjskim. W przypadku Niemców, z jednej strony jest bardzo widoczna rezerwa, dlatego że stali się obywatelami tworzącego się państwa. Środowisko niemieckie jest bardzo szczególne. Niemcy, którzy mieszkali od kilkudziesięciu czy kilkuset lat w Łodzi, mieli co prawda poczucie pewnego kulturalnego związku z niemczyzną, z państwem niemieckim, ale to się nie przekładało na lojalność polityczną. Mamy tutaj przykład znanej łódzkiej rodziny fabrykantów Biedermannów: Bruno Biedermann był później oficerem wojska polskiego.

W przypadku Żydów sytuacja była bardziej skomplikowana: przypomnijmy, że był pewien splot relacji polsko-żydowskich. Tutaj kilka czynników odgrywało ważną rolę. Pamiętajmy o tym, że z jednej strony Roman Dmowski w Paryżu na konferencji pokojowej oskarża międzynarodowe środowiska żydowskie, że wymogły na Polsce podpisanie małego traktatu wersalskiego o mniejszościach narodowych. Z drugiej strony Żydzi traktowani byli na Wschodzie jako sprzymierzeńcy Armii Czerwonej. Z trzeciej strony wojsko polskie np. armia Hallera, która dotarła do Polski z Francji, była pod wyraźnym wpływem czynników narodowych. Łódź jednak miała tę przewagę nad innymi polskimi miastami, że tutaj już przed I wojną światową istniała stabilizacja pomiędzy różnymi grupami narodowościowymi. Oczywiście były animozje, były zatargi, ale wszystkie te grupy narodowościowe żyły obok siebie.

Jak Pan ocenia jako nauczyciel akademicki świadomość historyczną łodzian?

Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Z jednej strony powiedzieć można, że świadomość historyczna nie jest wystarczająca i to zarówno sfery faktograficznej, jak i pewnego rodzaju sfery symbolicznej. Powiedzmy szczerze, nie dla każdego Polaka historia jest sensem życia. Jest jednym bądź powinna być jednym z elementów wielopłaszczyznowej, wielobarwnej rzeczywistości, bo w jakiś sposób określa naszą tożsamość.

Z drugiej strony przypominam sobie takie określenie, które mówi, że jeżeli ma się do czynienia z normalnym państwem, to w tym państwie historia nie budzi tak wielkiego zainteresowania, ponieważ nie ma takiej pokusy, by wiązać z nią animozje, spory czy też waśnie polityczne. Popularność historii rośnie w warunkach przełomowych wydarzeń politycznych. Czyli jeżeli mamy do czynienia ze stabilnym państwem, dobrze rządzonym, w miarę dobrze funkcjonującą gospodarką, to historia odchodzi na bok. Większość ludzi ma chyba taki dość deterministyczny pogląd na historię, to znaczy jeżeli coś się wydarzyło to znaczy, że musiało się wydarzyć.

Nie ma możliwości alternatywnej historii. Ludzie pojmują historię na zasadzie bardzo prostego ciągu przyczynowo-skutkowego. W związku z tym, jeżeli jakieś zdarzenia miały miejsce, to tak po prostu musiało się stać. Nic bardziej mylnego. Ogromną rolę w historii odgrywa przypadek, zaangażowanie jednostek, które składa się na zaangażowane większych grup społecznych. To naprawdę nie jest tak, że jeśli Polska odrodziła się11 listopada 1918 roku to musiała powstać w takim kształcie: z Wielkopolską, Pomorzem, kresami wschodnimi, Mazowszem. To nie tylko wynikało z międzynarodowej sytuacji, ale z bardzo głębokiego zaangażowania Polaków.

Czy bohaterowie tamtych wydarzeń są odpowiednio uhonorowani w naszym mieście?

Jeśli chodzi o murowany, rzeźbiony, przyklejony do ściany symbol to mamy takich pomników w Łodzi sporo: np. tablica na ulicy Wschodniej, pomnik Józefa Piłsudskiego. Pamiętajmy, że jest on honorowym obywatelem miasta Łodzi. Nota bene takim żartem historii jest to, że Piłsudski zgodnie z relacjami współczesnych Łodzi ponoć nie lubił. Nie dlatego, że miał do tego miasta o coś pretensje, ale Łódź kojarzyła mu się z aresztowaniem, z miastem, w którym poniósł porażkę jako redaktor Robotnika, działacz konspiracyjny.

Wracając do pytania - mamy tablicę poświęconą Stefanowi Linkemu, mamy grób nieznanego żołnierza. Zgoda, tylko na ile my te symbole w ogóle dostrzegamy, a na ile są martwym elementem krajobrazu. Myślę, że problem nie leży w sferze dostawiania nowych pomników, kolejnych tablic pamiątkowych, bo ich może być co niemiara, a raczej w uświadomieniu łodzianom tego, kogo one przypominają. Jaka była rola tych postaci, w odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Dziękuję za rozmowę.
Muzeum tradycjiMuzeum ziemi SochaczewskiejMuzeum Regionalne w KutnieMuzeum ziemi Wieluńskiej
Wykonanie: AI